Sylwester jakich wiele
Sylwester w Krakowie ciekawie się zapowiadał. Wielkie porządki – dziad wytrzepał nawet dywan. Przygotowania niemalże dorównywały tym związanym z pamiętną parapetówką. Dodam tylko że nawet baloniki zostały zakupione na tę okazję co by nieco mieszkanie przystroić o uszkach z nadzieniem którymi mieli się uraczyć goście już nie wspomnę …
Niestety wspomniani goście nie dopisali :/
Okazało się nasi bohaterowie, niegdyś mieszkańcy pokoju na szóstym piętrze musieli rozpocząć sylwestra w skromnym bo trzyosobowym gronie … kiedy zasiedli do flaszeczki mili innych raczej nieoczekiwanych gości
Dwaj chłopcy udający kolędników wpadli z kolędą poszli dopiero jak dostali „w łapę”
. Udawali bo kolędy w ich wykonaniu … choć chyba żaden z mieszkańców nie posiada „głosu” a już zwłaszcza dziad z całą pewnością kolędy w jego wykonaniu byłyby znacznie milsze dla ucha. Ale dość już o kolędnikach niewiadomego pochodzenia …
Jak już wspomniałem zasiedli więc do stołu suto zastawionego (alkoholem) lecz nie szło im :/ (podejrzewam że wyszli już z wprawy :/). Sytuacje uratował powrót maciejjaaa który nieco ożywił atmosferę. O północy wypili jeszcze szampana (lub jak kto woli alkoholowy napój musujący ) co po wcześniej wypitej wódce było nieco ryzykownym posunięciem ale przecież Sylwester jest tylko raz w roku
.
Pokazu fajerwerków chyba żaden z biesiadników nie widział ….
Chwilę później biesiadnicy postanowili przenieś imprezę na stare poczciwe akademiki w których niegdyś mieszkali, wzięli więc litra wyborowej i udali się na spacer w kierunku dobrze znanych domów studenckich …
Co się dalej działo to już pozostanie słodką tajemnicą …
Loading...