Wypad na rynek
ufff wrocilem z obiadu. Zaszalałem dzis z frytkami
I znowu szulca przegoniłem (bo dzis nic nie robie). Nie robie dzis nic w pracy bo nie mam co robic …
No aż tak mi sie nudzi ze zacząłem posta pisac. Bedzie to relacja (wspomnienia które zdołały przetrwać pijacką noc) z wypadu na rynek w ostatnią sobotę.
Uczestnicy ekspedycji:
- bibio marci (znaczy sie ten co sie dzis nudzi)
- master (taki pijak o mocnej głowie, który chodzi jak w wojsku)
- maciek (dla swoich koleżanek ktore wg mnie nadmiernie go uwielbiają - Maciej)
Aha szulc spie*&^%$#ł tego wieczoru do pralni i nie pojechał z nami. Nic w sumie nowego bo to tchórz straszliwy…. i na jednej z imprez (zwanej “symboliczne picie”) tez tak zrobił (siedział w WC 5 godzin
).
O k…a własnie jeden z moich przełozonych powiedzial do kumpla siedziącego obok: “… niezła dupa z ciebie”. Myślałem ze tylko ja umiem tak mądre wypowiedzi generowac.
Ok wracamy do opisu ekspedycji. Moze teraz opiszę lokale (kluby, bary czy jak tam kto woli), w których wczoraj (ehh nie wczoraj tylko w ostatnią sobote) byliśmy lub próbowaliśmy byc
- łubu-dubu – wpadlismy, zabuliliśmy po 1z za szatnie, obczailismy parkiet, zwątpilismy lekko
- playground – znajduje sie zaraz pod Łubu-dubu więc nie bulilismy za szatnie
, ale pustki tam były (max 4 laski na parkiecie), kupiliśmy po drinku z żubrówki (jakies oszukane chyba bo piło sie jak soczek jabłkowy), usiedliśmy na jednej z wolnych kanap (bo pustki były), tak kanapą to można nazwać bo wygodnie było, wypiliśmy piwo, master i maciek wypili okocim 0,5, ja carlsberg 0,4 (tutaj zeznania sie nie zgadzają bo nie pamietam zebysmy pili po 2 piwa, mastrer twierdzi ze tak). Aha jeszcze barmanka była fajna, ale nie chciała mi sprzedać drugiego drainka
. - Kitsch – ten z kolei znajduje sie nad łubu-dubu, tam niestety nie pamietam dlaczego nie wpuścili nas
- łubu-dubu – jeszcze na chwile tam zaglądneliśmy, stwierdzlismu ze opuszczamy to miejsce i wzielismy kurtki (+ ja kufel Carlsberg), P.S. zgodnie z masterem stwierdziliśmy że fajna tam muza była
- Ministerstwo – hmm nie pamietam za wiele i nie chce mi sie pisac juz
- Carpe diem 1
- Afera – tutaj znowu spotkałem czarnowłosą piękność
, szczegółów raczej nie bedzie - Latino – wstęp za 5z – walić ich
- Rdza – tu nas nie wpucili bo była impreza zamknieta
- Społem – tutaj też coś im się nie podobało
- klub atmosfera – tutaj była spoko muza, potem sie troche popieprzyła, i tu też było za dużo łysych (czułem sie jak na hucie), wypilismy po warce strong, poszlismy na parkiet i poszlismy z tego dziwnego miejsca
Aaaa jeszcze ciekawie było na grockiej. Tam poszliśmy za namową macka. Stwierdził że trzeba cos zjesc i że kefirek jest the best
. Kupiliśmy z masterem po piwku. Maciek kupił 2piwka mały chleb i śledziki w oleju. I poszliśmy pić te piwka na świeżym powietrzu… Na początku była policja …. na szczęscie nie zauważyli piwka. W końcu pojechali i zaczeliśmy swobodne picie. Pijemy pijemy, jemy jemy. A tu nagle ……… straż miejska!. Zobaczyli piwko! My od razu w nogi (tzn spokojnie udajemy ze sobie idzemy). Oni cofają za nami. My udajemy że nas nic nie obchodzą. Oni zaczynają krzyczeć za nami przez okno. My dalej nic (przyspieszyłem troche kroku). Uffffffff. Dali sobie spokój. Ależ to był pokaz zimnej krwi (czy jak to sie mowi). Uradowani stwietrdziliśmy że zarobilismy własnie 100zł. Trzeba to uczcic ….
Nie wiem czy cos tu jeszcze dopisze bo strasznei misie nie chce. Ide na kawe moze ..
P.S. nie załamujcie sie po przeczytaniu tego bo jak to mowi moj kolega szulc: “nie jestem polonistą”
P.S.2. nie doszukujcie sie tutaj kunsztu, w koncu nie jestem “boskim żygolo”
Pozdro!
bibio marci
Loading...
“Kitsch – ten z kolei znajduje sie nad łubu-dubu, tam niestety nie pamietam dlaczego nie wpuścili nas” – pewnie z tego samego powodu dla ktorego barmanka nie chciala sprzedac drinka ;P
Nie badz taki napisz coc o tej czarnowlosej bogini pieknosci, nie badz leniem …
Deuce Bigalow - marzec 17, 2008 (poniedziałek) at 14:42
moc magiczną masz ?
bibio marci - marzec 17, 2008 (poniedziałek) at 15:14
Z tego co ja pamiętam bibio to na imprezie o nazwie “symboliczne picie” duece jednak na chwile wyszedł z WC i kto jak kto ale Ty powinieneś to najlepiej pamiętać :>
mop - marzec 17, 2008 (poniedziałek) at 22:28
ja tez pamietam, niemalże nokaut
a co to tego boskigo żygolo to masz racje ….jest tylko jeden Deuce Bigalow
Deuce Bigalow - marzec 18, 2008 (wtorek) at 12:08
Do tego kitchu nie wpuścili nas bo za dużo było facetów i stosunek płci nie pasował łysielcom
maciejjo - marzec 27, 2008 (czwartek) at 20:40