Sobota 24 październik 2009 maciejjjo zapowiedział swoją wizytę – godzina przybycia – 17:00. Spóźnił się nieco ale kto by na to zwracał uwagę:)
Zaczęła się imprezka, mała mieszkaniowa wódka, kola, sok – jak na drinki idealna kombinacja. Imprezka a może zwykły sobotni wieczór w gronie znajomych przy drinku, jak by tego nie nazwał małe picie
.
Zaczęło się jak zwykle symbolicznie a jak się skończy … dopiszę jutro. Po 21 miała dołączyć nowa bohaterka – K.
Jedną literą określana, anonimowa, piękna, czarująca kobieta, nie mnie podawać więcej cech tejże niezwykłej kobiety. Może kiedyś bardziej opiszemy ten ideał kobiecości, dziś jednak nie jest na to właściwy moment.
Małe spotkanko, mała walka, dziś każdy walczy o coś, o kogoś … ‘polska walka stulecia’ jak w mediach określono walkę Gołota-Adamek. Nowa karta w historii polskiego sporty (słowa ibisza).
Na tej karcie zapisać się mają:
Adamek – nie bojący się nikogo, góral
Gołota – nie potrzeba przedstawiać
I walka się zaczęła, andrzej sobie lekceważy, szybszy jest adamek … co pokarze andrzej ?
Przekonają/li się kibice oglądający walkę.
…
I się przekonali Gołota pokonany.
—
z poważaniem, Deuce Bigalow
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Sobotni wieczór, jeden z krakowskich lokali z nie najdroższym piwem. Prowodyrem spotkania okazał się maciejjo – klucze chciał oddać (wreszcie) do skrzynki które zaginęły po jednej ciężkiej imprezie (jakaś obrona maciejja była czy jakoś tak).
Jak więc już wspomniałem się spotkali co by coś symbolicznie wypić (bo inaczej nazwać tego nie można) nie było wszystkich wątpliwym mianem ‘bohaterów’ określanych, dzielnymi reprezentantami byli mop i shultz . Jako że jeszcze konradzik i prezes się przypałętali
to się liczba biesiadników nieco powiększyła. A że do tego prezes nie przyszedł sam jak i maciejjo polazł gdzieś i wrócił z jakąś niebprzydką kobitką to się towarzystwo jeszcze liczniejsze zrobiło. Wypili symbolicznie i rozeszli, wrócili.
Nastała niedziela ani kaca, ani nic …
–
z poważaniem, Deuce Bigalow
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Kawalerów ci u nas dostatek. Ostanio jeden znajomy znajomego zmienił ten jakże czcigodny stan. Uczcijmy minutą ciszy pamięć po koledze znajomego, który postanowił dać się uwiązać.
Ale nie o tym dziś pisał będę. Dziś będzie o kawalerskim życiu a właściwie o ostatnim jego wieczorze.
Zaczęło się zwyczajnie, jak na dobry wieczór przystało alkohol lał się strumieniami, no może nie dosłownie ale napewno nie brakowało. Po tak przygotowanej przez organizatora ‘zaprawce’ uczestnicy udali sie na rynek, aby tam szukać godnego lokalu dla tak wytworych kawalerów. Obeszli kilka lokali, w jednych zatrzymywali się na dłużej, w innych (gdzie gospodarze byli wyjątkowo niegościnni) tylko na chwilkę. Kiedy już zmęczeni świętowaniem nasi bohaterowie postanowili wrócić do miejsca gdzie to wszystko sie zaczeło – słynnego dywizjonu 303 osiedle – natenczas jeden z uczestników, osławiony w bojach, niezwyciężony Maciejjo z Barcic nie mogąc doczekać sie na powóz mający odwieść ich na ich kwatery ruszył pieszo, a nawet momentami biegnąc.
A że kondycje jaką taką posiada biegał tak blisko 3h. Ponieważ swoi go nie wpóścili udał sie na stare wysokie smieci, gdzie dawni lokatorzy przygarneli go pod dach. Nad ranem ocenił straty, pożegnał starych współlokatorów i ruszył w dalszą drogę.
//Ja tu adminitruje jak narazie wiec bez kąśliwych komentarzy :]
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Jeden z lokatorów mieszkania na pierwszym piętrze ostatnimi czasy odczuwa nieodpartą pokusę imprezowania w środku tygodnia …przyznam że trochę to dziwny czas na imprezy, weekend nadaje się oczywiście lepiej do tego rodzaju spędzania wolnego czasu
Niezwykłe a może normalne zależy jak niektórzy zwykli mówić … od punktu siedzenia … jest jednak fakt iż ciągle jest to ten sam lokal. Muzyka z opowiadań bohatera całkiem przyjemna dla ucha , ale ciągłe chodzenie tylko do jednego, tego samego lokalu … czy to nie dziwne
ale … “De gustibus non est disputandum” Zapytacie kim jest ten imprezowicz ? A może już wiecie ?
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Ostatki tego roku były całkiem udane, nie biorąc pod uwagę małego bólu głowy dnia następnego i dla jednego z bohaterów również dnia wolnego od pracy ostatki przebiegły spokojnie;).
Zaczęło się niewinnie od zwykłego “może byśmy coś wypili :]” no i się zaczęło … a że to właśnie macieja było no z jednej flaszki ostatecznie zrobiły się trzy, trzech ich piło nie równo bo spadłem (wstyd się przyznać) nieco wcześnie … czas jednak na wypoczynek przed pracą do której dnia następnego iść trzeba było odpowiedni
Pili, muzyki słuchali, śpiewali, tańczli nawet a dokładniej jeden z pośród zgromaczonych biesiadników. Zaczeło się jak zwykle spokojnie i skończyło się równie spokojnie, nikt nie został ranny, nie licząć lekkiego co najwyżej kaca moralnego, który zawitał dzień po piesiadzie. Nie była to prawda jedna z tych ‘imprez’ na akademikach ale czasy ciężkie
trzeba zadawalać się tym co jest. Z imprezami akademickimi – przynajmniej tymi w wydaniu naszych bohaterów ta miała coś wspólnego – jak to miało miejsce poprzednie odsetek płci pięknej stosunkowo mały (czyt. brak kobiet na imprezie). Po uroczystości pozostało kilka zdjęć, jakiś film krótkometrarzowy też się znajdzie i puste butelki które śladami poprzednich zajęły miejsce na półce w kuchni, by za jakiś czas ustąpić miejsce nowym …
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni and życie umierającego z3 starości studenta
Nie typowo zacznę bo od pytania
Jako że walentynki już za nami nasuwa się pytanie, czy walentynki są skomercjalizowanym świętem ?
I żeby było nieco po staremu zacznę od przytoczenia definicji(jako punktu wyjścia dla dalszych rozważań) zaczerpniętej z “portalu wiedzy” :
komercjalizacja (ś.łc. commercialis ‘handlowy’ od łc. commercium ‘handel’) 1. ekon. dostosowanie działalności do wymogów gospodarki rynkowej, opieranie jej na zasadach handlowych; nastawienie działalności na zysk.
Nie da się ukryć że jest to całkiem niezły towar, pluszowe serduszka na patyku pojawiające się w sklepach, kioskach … rozchodzą się jak świeże bułeczki … walentynki to zdaniem niektórych “importowane z Zachodu święto spod znaku supermarketowych przecen i krzyczących plansz, wzorem Halloween” autor niewiele się pomylił ( a może ma racje) choć jak niektórzy twierdzą romantyk ze mnie to przychylam się do opinii autora (ale tylko w ramach przytoczonego fragmentu artykułu).
Faktem jest że święto zapożyczone zostało z zagranicy, pomimo całej otoczki komercjalizacji mimo wszystko to całkiem fajne święto (zgodzą się zapewne zwłaszcza zakochani) ale …. ( no właśnie) po co komu ono ?
(Bez linczu prosze
) prawda jest taka że uczucia swojemu partnerowi/partnerce okazywać należy każdego dnia, a co ma wspólnego z tym jakaś data (ktoś chciał zarobić i mu się jak widać udało, zarabiają inni).
Walentynki z jednej strony fajna okazja żeby w niecodzienny, może po prostu szczególny sposób wyrazić swoje uczucia bliskiej osobie, z drugiej jednak strony (zgadzajcie się lub nie) stanowi ono jednak swego rodzaju wymuszone okazywanie uczuć … bo żeby w walentynki nie pokazac jak wielkim uczuciem dąży się drugą osobę to już skandal
– nie pomyle się wiele jeśli założe że choć część z pośród was moi drodzy czytelnicy myśli w ten sam sposób. Uczucie nie są na pokaz, jaki też jest sens ich wymuszania. Wymuszone nie zawsze oznacza szczere …
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Jeden z doktorów a może profesorów (uczelni na której niegdyś studiowali bohaterowie) zażartował (a może po prostu składał życzenia – sam już nie wiem) że wraz z obronieniem tytułu magistra inż. rozpoczyna się nowa droga życia. Stwierdzenie przypominające te składane nowo upieczonym małżonkom … życzenia które nijak się najczęściej mają do rzeczywistości … coś się faktycznie zmieni w życiu naszych bohaterów … czy będą to jednak aż tak znaczne zmiany … pracują i w tej kwestii raczej niewiele się zmieni, no może będą więcej zarabiać … o studiach już dawno co niektórzy zapomnieli popadając w monotonie, zniechecenie, nude, ale najwłaściwsze chyba słowo to lenistwo … rozleniwili się i choć mogą się tego wypierać, podawać dowody że jest inaczej … to zaiste parafrazując słowa jednej z osób z kręgu moich znajomych – ” nie chce im się dupy ruszyć” .
Miejmy nadzieje że się mylę, że jednak zmiany nastąpią, że nasi bohaterowie ruszą “cztery litery” i ich życie ulegnie nie koniecznie radykalnym zmianom.
Tak czy inaczej, niezależnie od tego jak potoczy się życie naszych bohaterów … wysokie mieszkanie uzupełniło liczbę magistrantów … nie znajdziesz li tu człowieka co by tytułu magistra nie miał
Co prawda to tylko tytuł, kawałek papieru który niewiele zmienia … ważne co po tych studiach pozostało w głowach naszych studentów, jakie nauki, jaką wiedzę wynieśli ze studiów, na ile prowadzącym zajęcia udało się wychować, czegoś może nauczyć …
Pobożnym życzeniem doktora J. było abyśmy pamiętali przynajmniej o niektórych z pośród kadry uczelnianej która próbowała nas wyedukować przez te długie 5 lat studiów… na pewno nie zapomnimy wszystkich, zwłaszcza tych którym zawdzięczamy najwięcej, ci zapadną w naszej pamięci na długo …
Dla wszystkich którzy dopingowali naszych bohaterów do rozpoczęcia pisania pracy a także w jej trakcie do jak najszybszego jej zakończenia … tym wszystkim w imieniu bohaterów i własnym dziekuje.
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Sylwester w Krakowie ciekawie się zapowiadał. Wielkie porządki – dziad wytrzepał nawet dywan. Przygotowania niemalże dorównywały tym związanym z pamiętną parapetówką. Dodam tylko że nawet baloniki zostały zakupione na tę okazję co by nieco mieszkanie przystroić o uszkach z nadzieniem którymi mieli się uraczyć goście już nie wspomnę …
Niestety wspomniani goście nie dopisali :/
Okazało się nasi bohaterowie, niegdyś mieszkańcy pokoju na szóstym piętrze musieli rozpocząć sylwestra w skromnym bo trzyosobowym gronie … kiedy zasiedli do flaszeczki mili innych raczej nieoczekiwanych gości
Dwaj chłopcy udający kolędników wpadli z kolędą poszli dopiero jak dostali „w łapę”
. Udawali bo kolędy w ich wykonaniu … choć chyba żaden z mieszkańców nie posiada „głosu” a już zwłaszcza dziad z całą pewnością kolędy w jego wykonaniu byłyby znacznie milsze dla ucha. Ale dość już o kolędnikach niewiadomego pochodzenia …
Jak już wspomniałem zasiedli więc do stołu suto zastawionego (alkoholem) lecz nie szło im :/ (podejrzewam że wyszli już z wprawy :/). Sytuacje uratował powrót maciejjaaa który nieco ożywił atmosferę. O północy wypili jeszcze szampana (lub jak kto woli alkoholowy napój musujący ) co po wcześniej wypitej wódce było nieco ryzykownym posunięciem ale przecież Sylwester jest tylko raz w roku
.
Pokazu fajerwerków chyba żaden z biesiadników nie widział ….
Chwilę później biesiadnicy postanowili przenieś imprezę na stare poczciwe akademiki w których niegdyś mieszkali, wzięli więc litra wyborowej i udali się na spacer w kierunku dobrze znanych domów studenckich …
Co się dalej działo to już pozostanie słodką tajemnicą …
Categorized in oczami współspacza - jak widzą mnie inni
Czas na małe podsumowanie starego roku
Rok 2008 okazał się owocny w posty na niniejszym blogu. Co prawda koniec roku nie był tak owocny jak jego początek ale nie było chyba najgorzej, ocenę pozostawiam jednak wam moi drodzy czytelnicy. Przez ten rok udało się naszym bohaterom opróżnić kilkadziesiąt butelek różnego gatunku alkoholu
o czym można poczytać na blogu. Nie są to może chlubne osiągnięcia, ale z nimi najczęściej wiązały się ciekawe historie, które nie zawsze najlepiej nam (autorom) udawało się odwzorować (w końcu żaden z nas nie jest polonistą
). Te niewielkie wydarzenia z życia bohaterów chcieliśmy zaznaczyć aby choć przez jakiś czas przetrwały (jeśli nie w pamięci to choć na blogu). Każdy post poza przedstawianymi wydarzeniami wiązał się z pewną szczególną sytuacją nie zawsze umieszczaną w treści. Teraz gdy przeglądam te wszystkie wpisy przypominają się śmieszne sytuacje, ale zwłaszcza ludzie którzy przewinęli się w tym czasie w otoczeniu bohaterów (niegdyś „mieszkańców sławnego pokoju na szóstym piętrze” ). Pojawiło się również kilka postów nie trzymających się powyższego schematu – ot posty od tak ( nie muszę chyba mówić kto jest ich autorem :> ).
Nie wszystkie historie z życia bohaterów zostały opisane, część została skrupulatnie ukryta pod innymi przedstawionymi wydarzeniami lub wręcz pominięta, ze względu na brak czasu lub logicznych podstaw do ich przedstawienia ale zwłaszcza dlatego że choć odrobina tajemniczości musi pozostać
.
Wszystkim wiernym i tym mniej wiernym czytelnikom a zwłaszcza czytelniczkom
w tym Nowym Rok 2009 życzymy aby był on nie tylko czasem radości, ale również zadumy nad tym, co nas czeka, optymizmu i wiary w lepsze jutro.
Autorzy
Categorized in Bez kategorii